Jestem lekarzem. Poświęciłem ostatnie kilka lat życia ratowaniu obcych ludzi. Opuszczałem urodziny, rodzinne posiłki, ważne chwile, żeby być dla innych.
Dzisiaj miał być szczęśliwy dzień.
Ale jestem sam. Żadnych telefonów. Żadnych odwiedzin. Żadnych „Wszystkiego najlepszego” osobiście.
To nie skarga, tylko przypomnienie: