Dwór Delcourtów przez miesiące pogrążony był w lodowatej ciszy. Od nagłej śmierci żony, Marc Delcourt, odnoszący sukcesy biznesmen, żył jak samotnik, samotnie z synami bliźniakami, mającymi zaledwie sześć miesięcy. Pomimo ogromnego majątku, nie potrafił ukoić ich łez. Noc po nocy krzyczeli nieutulenie, jakby tęsknota za matką stała się ich jedynym językiem.
Pierwsza spokojna noc
