Dzieci nie odwiedziły bogatej matki w szpitalu, ale przyszły z notariuszem, żeby spisać testament. Ale czekała na nie już NIESPODZIANKA, która wszystkich rozchorowała… – Page 5 – Beste recepten
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT

Dzieci nie odwiedziły bogatej matki w szpitalu, ale przyszły z notariuszem, żeby spisać testament. Ale czekała na nie już NIESPODZIANKA, która wszystkich rozchorowała…

Przez chwilę w pokoju panowała cisza. Wiera Iwanowna wzięła głęboki oddech, próbując stłumić gniew. Jej głos stał się spokojny, ale stanowczy.

„Testament już istnieje. Jest sporządzony, poświadczony notarialnie, a waszych nazwisk w nim nie ma”. Maksym i Natalia dosłownie zamarli, słysząc słowa matki.

To było jak grom z jasnego nieba, kompletnie wytrącając ich z równowagi. Notariusz, stojący z boku, odchrząknął, wyraźnie zakłopotany tą sytuacją. „Mówisz poważnie, mamo?” – wykrzyknął Maksym głośno, a jego głos drżał z wściekłości.

„Dlaczego nie ma nas w testamencie? Jesteśmy twoimi dziećmi”. Natalia, blednąc, podeszła bliżej, unosząc ręce w geście oburzenia. „Mamo, co to za bzdura? To nasza rodzina, nasza krew”.

„Nie możecie nam tego zrobić”. Wiera Iwanowna, pomimo zmęczenia, spojrzała na nich stanowczo, jakby po raz pierwszy od dawna odnalazła w sobie siłę. „Mogę i zrobiłam to” – powiedziała chłodno.

„Bo jesteście mi obcy. Obcy w moim własnym domu, obcy w moim życiu”. Maksym zacisnął zęby, chwycił teczkę z testamentem i pomachał nią jak flagą.

„To przez nią, prawda? Przez tę Annę? Jakaś przypadkowa dziewczyna, pielęgniarka, serio myślisz, że ona troszczy się o ciebie bardziej niż my?” „Ona po prostu chce mieć z tego kawałek tortu”. Vera usiadła na łóżku, podpierając się na łokciach. Jej głos, choć słaby, brzmiał z goryczą i urazą.

Zrobiła dla mnie więcej niż wy dwoje razem wzięci przez całe moje życie. Była przy mnie, kiedy byłam sama. Kiedy każdy dzień wydawał się moim ostatnim.

Gdzie byłeś? Maksym, siedziałeś w biurze, wydając wszystkim polecenia, a ty, Natalio, nawet nie raczyłaś do mnie podejść, dopóki sam do ciebie nie zadzwoniłem. Natalia, zaczerwieniona ze złości, krzyknęła, to było chwilowe. „Mam rodzinę, dzieci.

„Nie mogę rzucić wszystkiego, żeby usiąść obok ciebie”. Maksym uderzył dłonią w krawędź łóżka. „Uważasz, że Anna jest idealna? To tylko naciągaczka”.

„Zobaczysz, jak zniknie, kiedy dostanie to, czego chce”. Vera pokręciła głową ze znużeniem, ale jej głos pozostał stanowczy. „Mylisz się.

Ona niczego nie chce. Sam jej to zasugerowałem, zostawiłem jej testament. Bo tylko ona nauczyła mnie na nowo ufać ludziom.

„Nie rozumiesz, czym jest szczerość, czym jest troska. Interesują cię tylko pieniądze”. Maxim podszedł do matki, zaciskając pięści.

„Pożałujesz tego” – syknął. „Nie odpuścimy”.

„Nie masz prawa zostawić nas z niczym. Nie możesz tego zmienić” – odpowiedziała spokojnie Vera. „Mój testament został sporządzony i poświadczony notarialnie”.

„A twoje groźby tylko potwierdzają, że dokonałam właściwego wyboru”. Natalia przycisnęła dłonie do piersi, a jej głos się załamał. „Więc wybierasz kogoś innego, nie nas? Swoje dzieci? Po tym wszystkim, co razem przeszliśmy?” „Nic nie przeszłaś ze mną” – odparła Wiera, patrząc Natalii prosto w oczy.

„Byłeś tam, dopóki miałem ci coś do zaoferowania. Ale gdy tylko cię potrzebowałem, zniknąłeś”. To cała prawda.

Maksym, nie otrzymawszy od matki niczego poza stanowczym spojrzeniem, rzucił teczkę na stolik nocny. „Wiesz, mamo, pożałujesz tego. Ale mnie to już nie obchodzi.

„Rób, co chcesz” – powiedział, gwałtownie się odwracając i wychodząc z pokoju, głośno trzaskając drzwiami. Natalia zawahała się, najwyraźniej nie spodziewając się takiego zakończenia. Zamiast jednak pójść za bratem, zwróciła się do Very.

„Jesteś pewna, że ​​teraz postępujesz właściwie? No to, zobaczymy, kto będzie z tobą, kiedy Anna zniknie?” Jej głos był jadowity, ale siła, z jaką zaczęła rozmowę, zniknęła. Wiera, jakby nie usłyszała, odwróciła się i wyjrzała przez okno. Natalia głośno westchnęła i wyszła, pozostawiając pokój pogrążony w ciszy.

Kiedy wszystko ucichło, Vera poczuła, jak łzy napływają jej do oczu, ale powstrzymała je. Zamiast tego wzięła głęboki oddech, czując lekką ulgę. W końcu wszystko stało się jasne.

Uwolniła się nie tylko od dawnych uraz, ale także od fałszywych oczekiwań związanych z dziećmi. „Teraz wiem, kto naprawdę jest przy mnie” – pomyślała, ściskając w dłoniach koc. Wiera Iwanowna usiadła na łóżku, podpierając plecy poduszkami.

Zmęczenie po niedawnej rozmowie z dziećmi wciąż było wyczuwalne, ale jej duszę wypełniła zaskakująca ulga. Uwolniła się od dawnych urazów i teraz myśl o zbliżającej się operacji nie wydawała się już tak przerażająca. Drzwi do sali cicho zaskrzypiały i Anna weszła.

Uśmiechnęła się, ale widząc zmęczone spojrzenie Very, natychmiast zmarszczyła brwi. „Co się stało? Wyglądasz na spiętą” – zapytała, siadając na krześle obok niej. Vera westchnęła i dotknęła dłoni Anny…

Przyszły dzieci. Chciały, żebym przepisał testament. A kiedy dowiedziały się, że wszystko ci zapisałem, rozpętała się burza.

Anna zarumieniła się i pomachała rękami. „Wiero Iwanowna! Mówiłam ci, że nie chcę żadnych pieniędzy. Chcę tylko, żebyś wyzdrowiała.

Tylko to się dla mnie liczy”. Wiera uśmiechnęła się lekko, ale jej wzrok pozostał poważny. „Nie rozumiesz, Annuszka.

Dałeś mi coś więcej niż pieniądze, dałeś mi wiarę. W siebie, w ludzi. Dzięki tobie przypomniałem sobie, jak to jest czuć się zaopiekowanym.

Za to właśnie chcę ci podziękować”. Anna milczała przez chwilę, patrząc w dół, po czym cicho powiedziała: „Zrobiłeś już dla mnie tak wiele. Nie możesz sobie nawet wyobrazić, jak bardzo jesteś mi drogi”.

Vera poczuła, jak serce ściska jej się z ciepła. Pogłaskała Annę po dłoni. „Ty, moja wnuczko, nie jesteś z krwi, lecz z duszy.

Nigdy bym sobie bez ciebie nie poradziła. Anna uniosła głowę, a w jej oczach zabłysły łzy. „Zrobimy wszystko razem, Vero Ivanovno.

„Jutro operacja, a potem będziesz zdrowa. I na pewno pojedziemy do Paryża. Pamiętasz, co mówiłyśmy?” „Pamiętam, kochanie” – uśmiechnęła się Vera, czując, jak ogarnia ją radość.

„I naprawdę chcę, żeby tak się stało. Wiesz, już się nie boję. Z takimi ludźmi jak ty, lęki ustępują.”

Rozmawiali długo, omawiając swoje plany na przyszłość. Anna opowiadała o najważniejszych miejscach w Paryżu, o tym, jak będą spacerować po Montmartre i robić zdjęcia pod Wieżą Eiffla. W jej głosie słychać było tak szczerą radość, że po raz pierwszy od dawna Vera poczuła się całkowicie pewna siebie.

Następnego ranka, kiedy nadszedł czas przygotowań do operacji, Wiera Iwanowna nie drżała ze strachu. Anna pomogła jej się przebrać, wyprostowała koc i ścisnęła jej dłoń. „Zostanę tu, dopóki nie wrócisz” – powiedziała cicho.

„Dziękuję, Annuszko” – odpowiedziała Wiera. „Dzięki tobie wiem, że dam sobie radę”. Kiedy Wierę wieziono na noszach korytarzem, jej wzrok był spokojny.

Wiedziała, że ​​czeka ją nieznane, ale wsparcie Anny dodało jej siły. Ciepła relacja, którą nawiązały, stała się fundamentem, na którym zbudowała wolę życia. Wiera Iwanowna obudziła się na sali szpitalnej po operacji.

Światło wydawało się zbyt jasne, a dźwięki stłumione. Poczuła coś ciężkiego na piersi, ale to nie był ból, raczej osłabienie. Rozejrzała się po pokoju i pierwszą osobą, jaką zobaczyła, była Anna.

Dziewczynka siedziała na krześle przy łóżku, podpierając głowę ręką. Wyglądała, jakby zdrzemnęła się, ale wciąż trzymała Wierę za rękę. „Annuszka” – wyszeptała słabo Wiera.

Anna natychmiast podniosła głowę. Jej oczy rozbłysły radością, gdy tylko zobaczyła, że ​​Vera odzyskała przytomność. „Obudziłaś się!” – wykrzyknęła, wstając z krzesła.

„Jak się czujesz? Wszystko w porządku?” Vera spróbowała się uśmiechnąć. „Słaba, ale żywa” – odpowiedziała cicho. „Więc wszystko skończone?” Anna skinęła głową, ledwo powstrzymując łzy.

„Wszystko w porządku”. Lekarz powiedział, że operacja się udała, ale teraz najważniejsze jest wyzdrowienie. Vera przewróciła oczami, lekko się uśmiechając.

„Więc jeszcze się ciebie nie pozbędę” – zaśmiała się Anna, wzięła szklankę wody i podała ją Verze. „Nie rób sobie nadziei…”

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Als je wilt doorgaan, klik op de knop onder de advertentie ⤵️

Advertentie
ADVERTISEMENT

Laisser un commentaire