Jak mała dziewczynka zmieniła losy dużej firmy na lepsze – Page 2 – Beste recepten
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT

Jak mała dziewczynka zmieniła losy dużej firmy na lepsze

Do pokoju weszła mała dziewczynka, około siedmioletnia. Miała na sobie znoszoną niebieską sukienkę i niosła żółte wiadro z mopem, niemal dorównujące jej wzrostem.

Skrzypiące buty odbijały się echem od podłogi, gdy jej ciekawskie spojrzenie przeszukiwało pokój, aż spoczęło na Connorze.

Za nią podążała zdenerwowana kobieta w stroju sprzątaczki. „Przepraszam! Nie powinna tu wchodzić…”

Connor uniósł uspokajająco dłoń. „Jelita Schon”.

Dyrektorzy byli wyraźnie zażenowani; niektórzy zachichotali, inni rozważali wezwanie ochrony.

Dziewczyna zachowała spokój, odstawiła wiadro i spojrzała prosto na Connora.

„Wczoraj to zgubiłeś” – wyszeptała. „Grywałeś przez telefon, byłeś bardzo zły i niechcący kopnąłeś wiadro”.

Zapadła chwila ciszy.

Connor mgliście pamiętał, jak w przypływie frustracji przewrócił wiadro do sprzątania przy windach poprzedniej nocy.

Dziewczyna kontynuowała: „Mama zawsze mi powtarza, żebym nie przeszkadzał ważnym osobom. Ale ty wyglądałeś na takiego smutnego”.

Zapadła niezręczna cisza, z kilkoma cichymi śmiechami.

Connor przykucnął. „Jak masz na imię?”

„Sophie” – odpowiedziała. „Jestem w drugiej klasie, lubię rysować i uważnie się przyglądam”.

„Obserwujesz?”

Sophie skinęła głową. „Wczoraj, czekając na mamę, słyszałam, jak mówisz:

„Patrzą tylko na liczby. Nie na znaczenie. Nie na wizję”.

Connor poczuł dziwny ucisk w piersi.

„Myślę, że sny są ważne” – powiedziała po prostu Sophie.

Coś poruszyło się w Connorze.

Pokój, który przed chwilą był wypełniony ego i napięciem, zapadł w zamyśloną ciszę.

Richard odchrząknął. „Connor, to naprawdę wzruszające. Ale jeśli ten dzieciak nie będzie miał cudu w wiaderku, powinniśmy wrócić do normalnych zajęć…”

„Czekaj” – przerwał Connor, wstając.

Odwrócił się do Sophie. „Rysujesz codziennie?”

Promieniowała: „Tak, proszę! Narysowałam twój budynek. Chcesz to zobaczyć?”

Ostrożnie wyciągnęła z kieszeni złożoną kartkę papieru.

Rysunek przedstawiał wieżowiec BlakeTech, kolorowo pomalowany kredkami. Wszędzie były małe ludziki – sprzątaczki, recepcjonistki, dostawcy i pracownicy. Pod spodem niebieską kredą napisano:

„Firmę budują ludzie, nie cegły”.

Zapanowała absolutna cisza.

Connor traktował rysunek jak koło ratunkowe.

„Panie i panowie” – zwrócił się do grupy – „to jest to”.

„Co dokładnie masz na myśli?” – zapytał sceptycznie Richard.

Connor uderzył dłonią w stół kilka razy. „To nasze nowe przesłanie. Czego nam brakowało: człowieczeństwa”. Każda reklama, każdy przekaz, każda decyzja – staliśmy się beznamiętni”.

Wskazał na Sophie. „Ta mała dziewczynka, niemająca pojęcia o zyskach ani liczbach, okazała więcej serca niż nasz zespół marketingowy od lat”.

Z nową energią zaczął nerwowo przechadzać się po pokoju: „Przestajemy myśleć wyłącznie w kategoriach danych i odzyskujemy ludzki pierwiastek w BlakeTech. Nie tylko lepsza sztuczna inteligencja, ale odpowiedzialna sztuczna inteligencja. Przejrzystość. Historie WSZYSTKICH pracowników – od sprzątaczy po inżynierów”.

Nowe wartości korporacyjne koncentrują się teraz na ludziach stojących za technologią.
Pracownicy wszystkich

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Als je wilt doorgaan, klik op de knop onder de advertentie ⤵️

Advertentie
ADVERTISEMENT

Laisser un commentaire