„Kiedy kończyłam kotlety, które przyniosła mi mama, mój mąż oznajmił mimochodem: »Teraz mamy oddzielne budżety. Przestań jeść moim kosztem!«”. „Ale jestem na urlopie macierzyńskim” – wyszeptałam. Powinien był pomyśleć o tym wcześniej – warknął i osunął się na kanapę. Milczałam, a następnego ranka był zielony z przerażenia…