Kobieta urodziła dziecko w szpitalu więziennym – to, co zobaczyła położna, sprawiło, że zawołała o księdza – Page 3 – Beste recepten
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT

Kobieta urodziła dziecko w szpitalu więziennym – to, co zobaczyła położna, sprawiło, że zawołała o księdza

Tam, gdzie powinno być słychać pewne bicie małego serca, panowała przerażająca pustka. Lekarka zmieniła kąt, nacisnęła mocniej, wstrzymała oddech… ale nic.

Zbladła.

— Nie słyszę bicia serca — wyszeptała.

Strażnicy wymienili spojrzenia, wyczuwając napięcie wypełniające pomieszczenie.

Skurcze zaczęły się nagle i nie było czasu na długie rozmyślania. Położna zacisnęła usta i krzyknęła:

— Natychmiast wezwijcie księdza! Jeśli dziecko urodziło się martwe, niech odejdzie nie w milczeniu, ale z modlitwą.

Kobieta na łóżku nie wypowiedziała ani słowa. Ścisnęła tylko prześcieradło w palcach.

I nagle położna znów usłyszała ten dźwięk. Najpierw był cichy, jak odległy szept, potem trochę mocniejszy. Serce… wciąż biło. Słabo, z przerwami, ale biło.

„Żyje” – wyszeptała. „On żyje…”

Rozpoczęła się walka o każdą minutę. Skurcze nasilały się, kobieta krzyczała, strażnicy trzymali ją za ramiona, a położna robiła wszystko, co w jej mocy, by uratować matkę i dziecko. Wydawało się, jakby czas stanął w miejscu w tej celi.

W końcu, po męczących godzinach, cichy pisk rozdarł powietrze. Najpierw ledwo słyszalny, potem coraz głośniejszy, silniejszy. Chłopiec. Słaby, drobny, z niebieską skórą, ale żywy.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Als je wilt doorgaan, klik op de knop onder de advertentie ⤵️

Advertentie
ADVERTISEMENT

Laisser un commentaire