Płacz nadal dobiegał zza zamkniętych drzwi.
Paloma zapukała delikatnie.
„Cześć, kochanie. Mogę wejść?”
Szlochy stały się cichsze.
„Obiecuję, że nie będę cię strofował.”
Powoli otworzyła drzwi.
W środku siedziała na podłodze mała dziewczynka o brązowych włosach, obejmując kolana. Jej twarz była mokra od łez, a oczy czerwone i opuchnięte.
„Hej, kochanie” – powiedziała cicho Paloma. „Jak masz na imię?”
Dziewczyna ostrożnie podniosła wzrok.
„Camila.”
„Camila… to takie piękne imię. Jestem Paloma. Czemu płakałaś?”
Camila wskazała na brzuch.
„Boli”.
„Jesteś głodny?”
Dziewczyna skinęła głową.
„Kiedy ostatnio jadłeś?”
„Nie zrobiłem tego.”
Paloma zerknęła na zegarek – pierwsza po południu.
„Ty też nie jadłaś śniadania?”
„Verónica zapomniała… znowu zapomniała”.
Serce Palomy ścisnęło się. „Jak można zapomnieć o nakarmieniu dziecka? Chodź, znajdziemy dla ciebie coś pysznego”.
Camila zawahała się na moment, ale potem powoli wyciągnęła rękę i chwyciła Palomę za rękę.
Zaczyna się więź
Minęły trzy tygodnie. Od tego pierwszego dnia Paloma stała się jedyną osobą, która potrafiła wywołać uśmiech na twarzy Camili. Dziewczynka zaczęła więcej mówić, lepiej jeść i spokojnie przesypiać noce.
Pewnego popołudnia, składając pranie w głównej sypialni, Paloma otworzyła szufladę i zamarła.
W środku znalazła buteleczkę tabletek nasennych… i ukryty telefon z usuniętymi wiadomościami.
Jedna z wciąż widocznych wiadomości brzmiała:
„Kiedy podpisze papiery ubezpieczeniowe, odejdziemy. Nikt nigdy nie będzie niczego podejrzewał”.
Nadawcą był Sergio — osobisty asystent Eduardo Álvareza, miliardera i właściciela domu… oraz ojca Camili.
Serce Palomy zabiło mocniej. To nie było zwykłe zaniedbanie – to był plan. Plan, by ukraść Eduardowi wszystko, nawet spokój ducha.