Tego wieczoru spacerowałem brzegiem rzeki. Światła miasta mieniły się na wodzie. Ten sam nieznany numer znowu do mnie napisał:
„Jestem z ciebie dumna”.
Tym razem to do mnie dotarło – Sandra przez cały czas po cichu mnie wspierała.
Po powrocie do domu otworzyłem dziennik i napisałem:
„Nie wszystkie straty to tragedie. Niektóre to drzwi.”
Kilka tygodni później Sandra i ja poprowadziłyśmy warsztaty dla kobiet zaczynających od nowa. Uczyłyśmy je garncarstwa, gospodarowania budżetem, odporności emocjonalnej – wszystkiego, czego chciałyśmy, żeby ktoś nauczył nas wcześniej. Mój warsztat rozkwitł jeszcze bardziej, nie tylko jako biznes, ale jako azyl.
Za każdym razem, gdy turyści pytali mnie o gliniane rzeźby kobiet patrzących w stronę horyzontu, odpowiadałem:
„To kobiety, które nauczyły się odchodzić we właściwym momencie”.
I za każdym razem, gdy to mówiłem, wiedziałem, że stałem się jednym z nich.
Jeśli ta historia Cię poruszyła, podziel się nią — ktoś tam potrzebuje siły, żeby dokonać wyboru.