Mój mąż był w śpiączce przez cały tydzień. Siedząc przy jego łóżku, płakałam bez opamiętania.
Nagle mała, sześcioletnia dziewczynka wyszeptała cicho:
„Współczuję ci, ciociu… Czemu zawsze przychodzisz z płaczem? Jak tylko wychodzisz, on zaczyna świętować”.
Przychodziłam do niego codziennie.
Siedząc przy jego łóżku, trzymałam go za zimną dłoń i szepnęłam:
„Proszę… obudź się”.
zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Advertentie