Mój mąż rozpłakał się w noc poślubną, kiedy zdjęłam suknię ślubną
Tej nocy, w delikatnym blasku księżyca, odeszłam od mężczyzny, który traktował wieczność jak sugestię. Odeszłam od teściów, którzy wierzyli w fantazję. Zostawiłam suknię ślubną, która nie symbolizowała już czystości ani obietnicy – lecz odnowę.
Nie byłam już żoną Grega.
Byłem po prostu… sobą.
Wolni od oszustwa.
Wolni od zdrady.
Wolni od Grega.
Bo czasami najbardziej niezapomniana noc poślubna to nie ta, która kończy się namiętnością,
ale prawdą.
zobacz więcej na następnej stronie Reklama