Ręce rzeczoznawcy lekko drżały, gdy trzymała lupę nad misterną koronką Chantilly. Jej brwi były zmarszczone, a na twarzy malowała się mieszanina podziwu i niedowierzania.
„Pani Morrison” – wyszeptała ledwo słyszalnym głosem. „Czy ma pani pojęcie, co pani trzyma?”