„Mamo, jest jeszcze coś.”
Jego ton się zmienił. Brzmiał nerwowo.
„Co się stało?”
„No cóż, żeby kupić dom, potrzebujemy dużego wkładu własnego. A nasze oszczędności nie wystarczą. Pomyśleliśmy więc, że może moglibyście nam pomóc”.
Milczałem.
„Jak ci pomóc?”
„No cóż, gdybyś wziął pożyczkę albo sprzedał swój dom, mógłbyś nam podarować część jako inwestycję w naszą przyszłość. W przyszłość Sophii.”
Poczułem, jak podłoga pod moimi stopami zaczyna się poruszać.
„Robert, ten dom to wszystko, co mam.”
„Mamo, nie proszę cię, żebyś nam to dała. Tylko po to, żeby nam pomóc. Jesteśmy twoją rodziną. Sophia jest twoją wnuczką. Nie chcesz, żeby dorastała w miłym miejscu?”
„Oczywiście, że tak, synu.”
„Ale Samantha mówi, że jej rodzice już pomogli nam z połową. Ale wciąż potrzebujemy więcej. I cóż, pomyślałem, że ty też będziesz chciał się dorzucić”.
No i stało się. Porównanie, presja. Elizabeth już się poddała. Ja też musiałam się poddać.
„Ile potrzebujesz?”
„50 000 dolarów”.
Pięćdziesiąt tysięcy dolarów. To były prawie wszystkie moje oszczędności. Pieniądze, które Richard i ja oszczędzaliśmy latami na starość. Pieniądze, które teraz były tylko moje.
„Robert, to dużo pieniędzy.”
„Mamo, oddamy ci z odsetkami. Podpiszę weksel, ale potrzebujemy twojej pomocy”.
Zamknąłem oczy. Wziąłem głęboki oddech.
„Daj mi się nad tym zastanowić.”
„Dziękuję, mamo. Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć.”
Rozłączył się. Siedziałam w salonie, patrząc na ściany mojego domu, ściany, które Richard pomalował, podłogę, którą razem położyliśmy, okno, przez które co rano wpadało słońce. Naprawdę prosił mnie, żebym to wszystko sprzedała. Naprawdę prosił, żebym dała im moje jedyne zabezpieczenie.
Nie mogłem spać tej nocy. Rozmawiałem z Richardem w ciemności mojego pokoju.
„Co mam zrobić, kochanie? Czy mam mu dać pieniądze? To nasz syn, ale to też wszystko, co nam zostało”.
Richard nie odpowiedział, ale wiedziałam, co powie. Nie rób tego, Mary. Te pieniądze są dla ciebie, na twoją starość, dla twojego spokoju ducha. Ale on był moim synem i zawsze robiłam dla niego wszystko.
Następnego dnia poszedłem do banku. Wypłaciłem 50 000 dolarów z oszczędności. Włożyłem je do białej koperty. Zadzwoniłem do Roberta.
„Synu, mam pieniądze.”
„Serio, mamo? Jesteś najlepsza.”
„Tak, ale chcę, żebyś podpisał weksel i oddał mi go w ciągu dwóch lat.”
„Oczywiście, mamo. Cokolwiek powiesz. Kocham cię.”
„Ja też cię kocham, synu.”