— Jestem tylko kelnerką…
Naprawdę mi się przyglądał, jakby widział moją duszę.
— Nie. Jesteś malarką, która tymczasowo pracuje jako kelnerka. To duża różnica.
Potem mi to polecono:
— Adrienne Sterling. I bardzo chętnie zobaczę więcej twoich prac.
Tego wieczoru, w małej kawiarni artystycznej, przeglądał moje portfolio z niemalże sakralną uwagą.
— Masz charyzmę — powiedział. — To nie tylko talent, to wygląd.
Dowiedziałem się, że Adrien nie był tylko biznesmenem: był twórcą, człowiekiem, który rozumiał, co znaczy marzyć o wielkich rzeczach.
Przez miesiąc spotykaliśmy się potajemnie, w małych galeriach i cichych kawiarniach.
Dało mi to poczucie, że moja sztuka ma znaczenie, że ja sam jestem tak samo ważny, jak wszyscy inni.
Ale plotki nie trwały długo.
— Widziałeś jak on na nią patrzył?
— On zdecydowanie chce swoich pieniędzy… On nie jest z naszego świata, nigdy mu się to nie uda…
Pewnego dnia, gdy obsługiwałam grupę dam z wyższych sfer, ich słowa podziałały na mnie jak policzek.
Tej samej nocy wahałem się, czy się z nim spotkać.
— Może mają rację… Jesteśmy tak różni.
„Nie” – powiedział spokojnie, ale stanowczo. „Nie pozwól, żeby zasiali w tobie wątpliwości”.
Nie obchodzi mnie ich zdanie. Jesteś ważny. I… Muszę się przyznać: kupiłem twoje obrazy.
Zaniemówiłem.
– Co?
— Kawiarnie, małe galerie… to ja. Mam piętnaście twoich prac wiszących w moim domu i biurze. Bo są cudowne.
Bo kiedy na nie patrzę, widzę świat twoimi własnymi oczami. I to jest magia.
Moje oczy napełniły się łzami.
— Więc nikt ich już nie chciał…
— Nie! To znaczy, że pragnąłem ich bardziej niż ktokolwiek inny. I mam sugestię.
Pokazał mi przez telefon nazwisko Mirandy Chen, jednej z najważniejszych galerzystek w mieście.
Zgodziła się obejrzeć moje prace i zorganizować moją pierwszą indywidualną wystawę.
Data ta zbiegła się z dorocznym balem charytatywnym organizowanym przez hotel, na którym musiałem serwować szampana tym samym osobom, które mnie komentowały.
„Chodź ze mną” – powiedział Adrien.
Dał mi luksusową fioletową sukienkę.
Gdy weszliśmy do sali balowej, wszystkie oczy zwrócone były na nas.
W środku wieczoru Adrien wziął mikrofon.