Podczas gdy ja zaczynałam dochodzić do siebie w rodzinie zastępczej, Melanie zmagała się z następstwami aresztowania naszych rodziców. Jako złote dziecko, które nigdy nie poniosło konsekwencji swoich czynów, była zupełnie nieprzygotowana na społeczne konsekwencje.
Jej podania o przyjęcie na studia zostały zakłócone, ponieważ doradca zawodowy poczuł się zobowiązany do uwzględnienia informacji o sytuacji rodzinnej. Kilka szkół, które początkowo wyraziły zainteresowanie, wahało się, czy przyjąć studentkę pochodzącą z tak kontrowersyjnej rodziny.
Melanie skończyła 18 lat zaledwie dwa tygodnie przed rozpoczęciem procesu, co oznaczało, że w momencie składania zeznań była prawnie dorosła. To zadziałało na jej niekorzyść, ponieważ sąd potraktował jej zeznania jako zeznania osoby dorosłej, która powinna wiedzieć lepiej, a nie zmanipulowanego dziecka.
Jej koledzy z drużyny debaterskiej i nauczyciele zaczęli postrzegać jej wcześniejsze argumenty na temat odpowiedzialności osobistej i surowej miłości w nowym świetle. Komentarze, które wygłaszała podczas debat, o tym, że niektórzy ludzie potrzebują surowszych konsekwencji, aby nauczyć się właściwego zachowania, były teraz postrzegane jako odzwierciedlenie przemocy panującej w jej własnej rodzinie.
Najgorsze dla Melanie było uświadomienie sobie, że jej starannie zbudowana tożsamość idealnej córki została zbudowana na moim cierpieniu. Została nagrodzona za udział w moim znęcaniu się, chwalona za dojrzałość w popieraniu mojej kary i stawiana za wzór tego, kim powinnam być.
Ale zamiast to uznać i poczuć się winnym lub skruszonym, Melanie uparcie obstawała przy swoim pierwotnym stanowisku. Zaczęła mówić każdemu, kto chciał słuchać, że jestem manipulatorem i że grałem ofiarę, by zniszczyć naszą rodzinę.
Twierdziła, że kara działa, że w końcu zaczynam okazywać szacunek i że interwencja przerwała ważny proces kształtowania charakteru.
Preston powiedział mi później, że Melanie próbowała przekonać go, by poparł jej wersję wydarzeń i zeznał, że nasi rodzice byli kochający, a to ja byłem problemem. Kiedy odmówił, oskarżyła go o pranie mózgu przez pracowników socjalnych i zdradę rodziny.
Jej niezdolność do przyjęcia odpowiedzialności lub okazania empatii wobec tego, co przeżyłam, stała się kolejnym dowodem, którego prokuratorzy używali do wykazania skali dysfunkcji rodziny. Podczas zeznań adwokat Melanie musiał wielokrotnie namawiać ją, by zaprzestała składania oświadczeń, które przedstawiały przemoc jako usprawiedliwioną.
Historia Prestona była zupełnie inna niż Melanie. Poczucie winy, które odczuwał z powodu swojego udziału w znęcaniu się nade mną, było przytłaczające. Ale zamiast temu zaprzeczać, rzucił się w wir zrozumienia, jak do tego doszło i jak zapobiec powtórzeniu się tego w przyszłości.
Jego terapeuta, dr Thompson, pomógł mu zrozumieć, że nasi rodzice manipulowali nim tak samo jak mną, tylko w inny sposób.
„Podczas gdy Kimberly była kozłem ofiarnym, ciebie przygotowywano na pomocnika” – wyjaśnił dr Thompson. „Wmówili ci, że krzywdzenie siostry w rzeczywistości jej pomaga. To forma manipulacji psychologicznej zwana moralnym wycofaniem. Przekonywali cię, że okrucieństwo to dobroć, a znęcanie się to dyscyplina”.
Preston zaczął czytać wszystko, co mógł, na temat dynamiki rodziny, przemocy i traumy. Poznał takie koncepcje jak triangulacja, gdzie rodzice nastawiają dzieci przeciwko sobie, oraz parentyfikacja, gdzie dzieci są zmuszane do przejmowania odpowiedzialności i perspektyw dorosłych.
Pisał do mnie listy, długie, szczere przeprosiny, w których przyznawał nie tylko do tego, co zrobił, ale także do tego, dlaczego było źle i jak zamierzał to poprawić. Nie usprawiedliwiał się ani nie próbował umniejszać swojej roli. Wziął pełną odpowiedzialność i zobowiązał się do zadośćuczynienia.
„Wiem, że nie cofnę wyrządzonej przeze mnie krzywdy” – napisał w jednym z listów. „Wiem, że przeprosiny nie wymażą tych chwil, kiedy siedziałem i jadłem, podczas gdy ty byłeś głodny, ani tych chwil, kiedy zgadzałem się, gdy mama i tata nazwali cię niegrzecznym. Ale chcę, żebyś wiedział, że teraz widzę to wyraźnie i do końca życia zadbam o to, żeby nic takiego się już nie powtórzyło”.
Preston zaczął również publicznie mówić o tym, co się wydarzyło, pomimo kosztów społecznych. Udzielił wywiadów lokalnym stacjom informacyjnym, mówiąc o tym, jak dzieci można zmanipulować, by brały udział w nadużyciach, i jak ważne jest, aby młodzi ludzie zabierali głos, gdy widzą coś złego.
Koledzy z drużyny futbolowej początkowo go krytykowali, nazywając zdrajcą rodziny i twierdząc, że powinien był zachować interesy rodzinne w tajemnicy. Preston jednak pozostał nieugięty, tłumacząc, że ochrona sprawców przemocy nigdy nie była ważniejsza niż ochrona ofiar.
„Moja siostra o mało nie umarła” – mówił każdemu, kto krytykował jego decyzję o zeznawaniu. „Głodowała w naszym domu, podczas gdy my siedzieliśmy tam, jedząc obiad i nazywając to dyscypliną. Jeśli to nie jest powód, by o tym mówić, to o czym?”
Proces był medialnym cyrkiem w naszym małym miasteczku. Mama i tata zatrudnili drogiego prawnika, który próbował przedstawić mnie jako trudną nastolatkę, która manipulowała sytuacją. Twierdzili, że mam zaburzenia odżywiania i ukrywałam przed nimi swoje ograniczenia żywieniowe.
Ta strategia okazała się spektakularnym ciosem, gdy prokuratura przedstawiła dowody z notatnika i nagrane zeznania Melanie. Trudno udawać niewiedzę, gdy własna córka jest na nagraniu, jak opisuje rodzinną strategię radzenia sobie z moim „brakiem szacunku”.
Dowody medyczne były przytłaczające. Dr Cruz zeznał, że mój stan był wynikiem długotrwałego ograniczania jedzenia i przewlekłego stresu, a nie zaburzeń odżywiania. Psychiatra wyjaśnił, że przemoc psychiczna była równie szkodliwa, co zaniedbanie fizyczne.
Pani Patterson, moja pielęgniarka szkolna, podzieliła się ze mną wzruszającym świadectwem dotyczącym tego, jak zastała mnie nieprzytomną, a także rozmowy telefonicznej z mamą.
„Bardziej martwiła się nieobecnością w pracy niż stanem zdrowia córki” – zeznała pani Patterson przed ławą przysięgłych.
Ale najbardziej druzgocące zeznania pochodziły z nieoczekiwanego źródła: Prestona. Mój brat zmagał się z poczuciem winy od czasu aresztowania. Mimo że był niepełnoletni, poprosił o zeznania na temat tego, co naprawdę wydarzyło się w naszym domu.
Jego zeznania były druzgocące. „Sprawili, że czułem, jakbym pomagał Kimberly” – powiedział, a łzy spływały mu po twarzy. „Mówili, że potrzebuje surowej miłości, żeby stać się lepszym człowiekiem, ale widziałem, że chudnie i jest coraz smutniejsza, a ja nic nie zrobiłem, żeby to powstrzymać”.
Opisał rodzinne obiady, podczas których rozmawiali o moich problemach z nastawieniem, gdy byłem zamknięty w pokoju. Opowiedział o tym, jak mama i tata chwalili go i Melanie za wspieranie Kimberly w procesie uczenia się. Przyznał, że cieszyła go szczególna uwaga i przywileje, jakie wiązały się z byciem „grzecznym dzieckiem”.
„Wiedziałem, że to źle” – szlochał. „Ale sprawiali wrażenie, że jej pomagamy. Nigdy sobie nie wybaczę, że nie odezwałem się”.
Mama została skazana na trzy lata więzienia za znęcanie się nad dzieckiem i zaniedbywanie go. Tata dostał dwa i pół roku. Sędzia była szczególnie surowa w swoich uwagach dotyczących wyroku, choć zauważyła, że jako osoby po raz pierwszy popełniające przestępstwo, otrzymywali nieco łagodniejsze wyroki z perspektywą nadzoru kuratorskiego po zwolnieniu.
„Oskarżeni wykorzystali jedzenie jako broń przeciwko własnemu dziecku” – powiedziała. „Z najbardziej podstawowej ludzkiej potrzeby uczynili narzędzie tortur psychicznych. Wciągnęli w to znęcanie się swoje pozostałe dzieci, ucząc je, że okrucieństwo można usprawiedliwić dyscypliną. Poziom premedytacji, o czym świadczy zapis w notatniku i systematyczne podejście, świadczy o bezdusznym lekceważeniu dobra ich córki, co wstrząsa sumieniem”.
Melanie i Preston zostali skierowani na terapię. Melanie, która w momencie rozprawy miała 18 lat, z trudem rozumiała, dlaczego wszyscy traktują naszych rodziców jak przestępców. Szczerze wierzyła, że pomagają mi stać się lepszym człowiekiem.
Preston z kolei był zdruzgotany poczuciem winy. Zaczął chodzić do terapeuty specjalizującego się w leczeniu traumy rodzinnej i powoli zaczął rozumieć, jak został zmanipulowany, by uczestniczyć w moim znęcaniu się.
Zostałem u Johnsonów do końca drugiego roku, całego trzeciego i czwartego roku. Pomogli mi nadrobić zaległości w nauce, zapewniając mi odpowiednie wsparcie w związku z dysleksją i współpracując z nauczycielami, aby dostosować się do moich potrzeb edukacyjnych.
Po raz pierwszy w życiu moje zmagania spotkały się ze wsparciem, a nie karą. Kiedy miałam problemy z czytaniem, pani Johnson siadała ze mną i pomagała mi je przepracować. Kiedy czułam się przytłoczona, pan Johnson przypominał mi, że gojenie się ran wymaga czasu i że nie muszę być idealna.
Przytyłam z powrotem tyle, ile straciłam, a do tego przytyłam jeszcze trochę, gdy mój organizm dochodził do siebie po głodówce. Co ważniejsze, zaczęłam sobie przypominać, jak to jest czuć się bezpiecznie.