„NIE MOGŁA RADZIĆ SOBIE Z ŻYCIEM WOJSKOWYM!” MÓJ OJCIEC ŚMIAŁ SIĘ NA WESELU. PAN MŁODY MI POKŁONIŁ SIĘ:…
„To prawda,” cicho kiwnął ojciec. „Nie dała sobie rady z presją.
Mieliśmy takie nadzieje, gdy dostała tę nominację, ale niektórzy po prostu nie nadają się do życia wojskowego.
Od tamtej pory przeskakuje z jednej funkcji do drugiej, nigdy naprawdę nie znajdując swojego miejsca.”
Obserwowałam, jak James przesuwa się nerwowo na krześle. Ciągle zerkał na mnie z wyrazem twarzy, którego nie mogłam odczytać.
„Ale hej,” ojciec podniósł kieliszek jeszcze wyżej, „przynajmniej znalazła stałą pracę, nawet jeśli nie jest to to, czego oczekiwaliśmy.
Za Jamesa i Sarę — niech wasze małżeństwo będzie błogosławione honorem i oddaniem, które wymaga prawdziwa służba marynarki.”
Tłum podniósł kieliszki i powtórzył toast. Siedziałam nieruchomo, ręce złożone na kolanach, patrząc, jak człowiek, który mnie wychował, publicznie umniejsza wszystko, nad czym pracowałam.
Po toaście ludzie stopniowo wrócili do rozmów. Rozważałam wcześniejsze wyjście, gdy James podszedł do mojego stołu.
„Proszę pani,” powiedział cicho. „Czy mogłabym z panią porozmawiać prywatnie?”
Poszłam za nim do spokojnego kąta przy barze. Wyglądał na zdenerwowanego, przeczesując ręką włosy.
„Komandorze—” zaczął, po czym się zatrzymał. „Przepraszam. Nie wiem, jak pani woli być nazywana, gdy nie jest w mundurze.”
Mrugnęłam do niego. „Przepraszam?”
„Powiedziałem, że nie wiem, jak pani woli być nazywana, gdy—” Zatrzymał się, uważnie studiując moją twarz. „Pani jest Komandorem Laurą Morgan, prawda? Dowódcą USS Hartford.”
Serce mi zamarło. „Skąd pan o tym wie?”
Oczy Jamesa się rozszerzyły. „Pani nie wie, kim ja jestem, prawda?”
„Jest pan nowym mężem mojej kuzynki, porucznikiem komandorem Mitchellem.”
„Tak, proszę pani. Ale jestem też oficerem inżynieryjnym na USS New Hampshire.
Od ośmiu miesięcy prowadzimy wspólne operacje z Hartford. Brałem udział w odprawach z panią.”
Patrzyłam na niego, próbując pogodzić tego młodego mężczyznę w smokingu z oficerem, którego znałam zawodowo.
„Mitchell. James Mitchell. Zazwyczaj używa pan imienia Jim w mesie oficerskiej.”
„Tak, proszę pani. Na początku nie rozpoznałem pani bez munduru i z rozpuszczonymi włosami, ale kiedy pana ojciec wspomniał pani imię—” Pokręcił głową z niedowierzaniem. „Pani rodzina nie wie, co pani robi?”
„Najwyraźniej nie,” odpowiedziałam cicho.
„Ale pani jest CO (Commanding Officer) okrętu podwodnego klasy Virginia. Ma pani dwadzieścia dwa lata służby.
Widziałem pani historię — absolwentka Akademii Marynarki, wiele misji, odznaka walki na okręcie podwodnym, Brązowa Gwiazda.”
„Jim,” przerwałam delikatnie. „To zostaje między nami. Zrozumiano?”
„Oczywiście, proszę pani — ale nie rozumiem. Jak oni mogli tego nie wiedzieć?”