Ogłosiłam romans na zjeździe rodzinnym męża – ale karma szybko nadeszła
Ogłosiłam romans na zjeździe rodzinnym męża – ale karma szybko nadeszła
Mój mąż został zwolniony osiem miesięcy temu za to, że przyszedł do pracy pijany. Od tamtej pory spędzał dni wpatrzony w gry wideo, podczas gdy ja pracowałam na dwie zmiany, żeby opłacić czynsz i zakupy. Byłam wyczerpana.
Potem poznałam w pracy barmana – inteligentnego, ambitnego i posiadającego samochód. Podczas nocnych zmian powiedział mi: „Zasługujesz na kogoś, kto naprawdę potrafi zarobić. Nie na jakiegoś przegranego, który całymi dniami gra w gry wideo”. Uwierzyłam mu.
Na zjeździe mój mąż chwalił się wygraną w turnieju online, gdy jego kuzyn zapytał o poszukiwania pracy. Skłamał: „Mało dobrych ofert”.
Pewnie od miesięcy nigdzie nie aplikował. Skończyłam z udawaniem. Znalazłam kogoś lepszego – kogoś z prawdziwymi ambicjami.
Całe podwórko zamarło. Jego siostra jęknęła. Ciotka upuściła talerz. Twarz mojego męża zbladła.
Wtedy teściowa wpadła i mocno mnie uderzyła: „Wynoś się z mojego domu. Natychmiast”.
Wyszłam z torebką, tego samego wieczoru zamieszkałam z barmanką i nawet napisałam w internecie o rozpoczęciu „nowego życia z prawdziwym mężczyzną”.
Trwało to dwa miesiące. Karma wróciła szybko. Okazało się, że moja koleżanka z pracy była… Ciąg dalszy w pierwszym komentarzu 
