„A skoro o rodzinie mowa” – powiedziałem. „Widziałem artykuł o klubie wiejskim”.
„Naprawdę?” – zapytał niewinnie. „Ciekawe.”
„Michael, nie musiałeś tego wszystkiego robić.”
„Tak, zrobiłem” – powiedział poważnym głosem. „Nikt nie traktuje mojej żony w ten sposób. Nikt.”
„Kocham cię” – powiedziałam, odwracając się do niego.
„Ja też cię kocham” – powiedział, przyciągając mnie w ramiona. „I jestem z ciebie dumny, że tak sobie poradziłaś z tą sytuacją. Wykazałaś się większą klasą niż oni wszyscy razem wzięci”.
„Miałem dobrego nauczyciela” – powiedziałem. „Zawsze traktowałeś wszystkich z szacunkiem, niezależnie od tego, kim byli i czym się zajmowali”.
„Dzieje się tak, ponieważ każdy zasługuje na szacunek” – powiedział – „dopóki nie udowodni, że tak nie jest”.
Kiedy tego wieczoru usiedliśmy do kolacji, pomyślałem o lekcji, której się nauczyłem. Nie ma znaczenia, co nosisz, czym jeździsz ani gdzie mieszkasz. Liczy się to, jak traktujesz innych. Życzliwość nic nie kosztuje, ale okrucieństwo może kosztować wszystko. A czasami ludzie, którzy myślą, że są najważniejsi, w rzeczywistości są najmniej ważni ze wszystkich. I tak właśnie prosta kobieta w prostej sukience nauczyła całe wesele, że nigdy nie należy oceniać kogoś po wyglądzie.