Szef zwalnia młodą zmywaczkę po oskarżeniu jej o kradzież — po czym otwiera jej torbę i wybucha płaczem – Page 2 – Beste recepten
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT

Szef zwalnia młodą zmywaczkę po oskarżeniu jej o kradzież — po czym otwiera jej torbę i wybucha płaczem

Przez kilka tygodni unikała bezpośredniego kontaktu z Martinem, zadowalając się uprzejmą wymianą zdań. Ale pewnego wieczoru, po wyjątkowo gorączkowym nabożeństwie, została sama w pokoju, sprzątając stół przed wyjściem.

To właśnie tam zablokował mu drogę.

„Czy wie pani, dlaczego panią zatrudniłem, panno Benson?” zapytał, wybierając różę z wazonu.

Lila usiadła ostrożnie. „Nie, proszę pana. Przepraszam, ale muszę iść do domu…”

„Nie mów mi „pan” – przerwał Martin, podchodząc. „Mów mi Martin”.

Żołądek jej się ścisnął. Poczuła jego przytłaczający zapach perfum – jakby właśnie znów się nimi spryskał.

„Oczarowałaś mnie od pierwszego wejrzenia” – powiedział, wyciągając różę. „Twój uśmiech mógłby rozświetlić całe miasto. Powinniśmy kiedyś wyjechać na weekend… do kurortu, na szampana, na zakupy. Zasługujesz na to, co najlepsze”.

Lila cofnęła się o krok. „Jestem tu do pracy, proszę pana. Nic więcej. Szanuję swoją pracę i kolegów. Dziękuję za ofertę, ale nie jestem zainteresowana”. Obeszła go dookoła, zanim zdążył odpowiedzieć.

Martin zamarł upokorzony. Nikt nie odrzucił go tak otwarcie od lat. W jego oczach Lila nie była już tylko nurkiem – była wyzwaniem. I nie zamierzał przegrać.

W ciągu następnych dni jego irytacja przerodziła się w obsesję.

Nagle coś zauważył. Lila przyszła do pracy z dużą płócienną torbą. Zostawiła ją w szatni i wracała do niej kilka razy w trakcie swojej zmiany. Martin od razu wyobraził sobie najgorsze: kradzież. Wmówił sobie, że zabiera jedzenie, a może nawet sprzęt restauracyjny.

Przez prawie tydzień uważnie ją obserwował, mierząc czas jej ruchów. Potem postanowił przyłapać ją na gorącym uczynku – w miejscu publicznym.

Okazja nadarzyła się w czwartkowe popołudnie. Obiad dobiegał końca, ale kilku klientów zostało. Lila skończyła wcześniej tego dnia, tłumacząc kolegom, że ma kilka spraw do załatwienia. Zarzuciła torbę na ramię i skierowała się do wyjścia.

„Nie tak szybko, panno Benson!” – zagrzmiał Martin.

Wszystkie głowy się odwróciły.

„Co jest w tej torbie? Kradniesz jedzenie? Środki czystości? Resztki po klientach?” – warknął. „Jesteś zwolniony”.

Lila zamarła. Serce waliło jej jak młotem. Zapadła napięta cisza, przerywana jedynie cichym brzękiem sztućców.

„Nic nie wzięłam” – powiedziała drżącym głosem. „Jest tylko pudełko na lunch i ubrania na zmianę”.

Martin podszedł, wyrwał mu torbę i położył ją na stole.

„Zobaczmy, co ukrywasz” – oznajmił, patrząc na zaciekawione spojrzenia personelu i klientów.

Rozpiął rozporek… i wyciągnął miękki koc. Wtedy usłyszał ciche jęknięcie.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Als je wilt doorgaan, klik op de knop onder de advertentie ⤵️

Advertentie
ADVERTISEMENT

Laisser un commentaire