Aktualizacja 1:
Pierwszy telefon był o 8:04. Mama. Pozwoliłam, żeby włączyła się poczta głosowa. Potem tata. Potem Chloe.
Poczta głosowa mamy była mistrzowską lekcją manipulacji emocjonalnej. „Liam, proszę, wróć do domu. Możemy o tym porozmawiać. Jesteśmy rodziną. Możemy wypracować kompromis. Może mniejsza pożyczka? Po prostu wróć”.
Nie mogła zrozumieć, że problemem nie były warunki. Problemem była śmiałość.
Podejście taty było inne. Jego poczta głosowa zaczynała się od gniewu – „Przestań być dziecinny” – a potem zmieniła się w niezdarną próbę logicznego myślenia. „Odcinasz sobie nos na złość. Myślisz, że tam jest łatwo? Potrzebujesz nas. Rodzina pomaga rodzinie”.
Rodzina pomaga rodzinie. Ironia była tak gęsta, że aż czułem jej smak.
Najbardziej wymowne okazały się teksty Chloe.
Chloe: Jesteś taką dramatyczną królową. Po prostu wróć i podpisz. Mama panikuje.
Chloe: Gdzie jesteś?
Chloe: Serio, Liam, tata jest naprawdę wściekły.
Chloe: Jesteś bezpieczny? Proszę, odpisz.
Desperacja w jej wiadomościach sugerowała, że w końcu zaczęła liczyć. Bez mojego podpisu pożyczka upadła. Bez pożyczki dług pozostał. Bez uregulowania długu jej rejestracja została zawieszona.
Nie odpowiedziałem na żadne z nich. Włączyłem w telefonie tryb „ Nie przeszkadzać” i poszedłem na swoją zmianę do sklepu spożywczego.
Poprosiłem mojego menedżera, pana Hendersona, o chwilę prywatności. Wyjaśniłem, że opuściłem dom z powodu „kłótni rodzinnej” i poprosiłem go, aby nie ujawniał mojego harmonogramu ani miejsca pobytu, jeśli ktoś zadzwoni.
„Zgadza się, Liam” – powiedział, patrząc na moje torby podróżne w pokoju socjalnym. „Jesteś dobrym pracownikiem. Nie wychylaj się. Dam ci nadgodziny od przyszłego tygodnia”.
Rozdział 4: Prawdziwy świat
Trzy dni po moim wyjeździe, rzeczywistość ich sytuacji zaczęła do mnie docierać.
Tata najwyraźniej założył, że groźba bezdomności zmusi mnie do uległości – że osiemnastolatek tak naprawdę nie przedłoży niepewności nad zobowiązanie. Złożył już obietnice wierzycielom. Powiedział Chloe, że sprawa jest załatwiona.
Mama zadzwoniła do sklepu. Pan Henderson odebrał telefon w swoim biurze i po prostu powiedział: „Nie mogę udzielać informacji o pracownikach”, po czym się rozłączył.