— Tylko kiwając głową. Nie patrząc nikomu w oczy. Jakby zamknięty od środka.
Ciężkie drzwi zaskrzypiały. Na sali, przypominającej raczej celę, na wąskim metalowym łóżku leżała ciężarna kobieta. Trzymała się rękami za ogromny brzuch i patrzyła w podłogę. Twarz miała bladą, włosy potargane. Ale w jej bezruchu było coś dziwnego: nie strach ani ból, lecz rezygnacja.
Położna podeszła bliżej.
— Cześć — powiedziała cicho. — Będę przy tobie, aż dziecko się urodzi. Pozwól, że cię zbadam.
Kobieta lekko skinęła głową.
Położna pochyliła się, by zbadać ciężarną kobietę i nagle krzyknęła z przerażenia.
— Natychmiast wezwijcie księdza!
zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Advertentie