„Którego pracownika nie da się zastąpić, kochanie?” – mój szef odrzucił głowę do tyłu i roześmiał się głośno, gdy wyciągnęłam przed siebie prośbę o 5% podwyżki po 5 latach harówki dniem i nocą z całym stosem recenzji A+, po czym jednym palcem nonszalancko odepchnęłam papier w moją stronę, jakby strząsał śmieci z biurka; tego popołudnia weszłam do siedziby naszego największego konkurenta bez CV w ręku, bez przechwalania się osiągnięciami, po prostu położyłam cienką kartkę papieru przed ich dyrektorem generalnym… przeczytał bardzo powoli, milczał przez długi czas, a potem uśmiechnął się i powiedział: „Zgadzam się” – a mojemu byłemu szefowi zajęło kilka tygodni, żeby zrozumieć, z czego właściwie się śmiał. – Page 4 – Beste recepten
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT

„Którego pracownika nie da się zastąpić, kochanie?” – mój szef odrzucił głowę do tyłu i roześmiał się głośno, gdy wyciągnęłam przed siebie prośbę o 5% podwyżki po 5 latach harówki dniem i nocą z całym stosem recenzji A+, po czym jednym palcem nonszalancko odepchnęłam papier w moją stronę, jakby strząsał śmieci z biurka; tego popołudnia weszłam do siedziby naszego największego konkurenta bez CV w ręku, bez przechwalania się osiągnięciami, po prostu położyłam cienką kartkę papieru przed ich dyrektorem generalnym… przeczytał bardzo powoli, milczał przez długi czas, a potem uśmiechnął się i powiedział: „Zgadzam się” – a mojemu byłemu szefowi zajęło kilka tygodni, żeby zrozumieć, z czego właściwie się śmiał.

– R

Przeczytałem ostatni wers trzy razy.

Mamy nadzieję, że w Bostonie traktujesz cię lepiej niż my.

„Tak” – powiedziałem na głos do mojego pustego biura. „Ja też”.

Przesłałem dalej e-mail Nathanowi, zawierający jedną linijkę:

Temat: Talent w zakresie zgodności.

Treść: To ta osoba, która próbowała naprawić to zanim się zepsuło.

Nathan odpowiedział pięć minut później.

Przekaż go do działu HR. Powiedz im, że jest priorytetem.

Tak, zrobiłem.

Pod koniec miesiąca Robert siedział naprzeciwko mnie w kawiarni Greystone i wpatrywał się w swoją służbową odznakę, jakby była czymś obcym.

„Naprawdę myślałem, że tam przejdę na emeryturę” – powiedział, mieszając mrożoną herbatę, aż lód brzęknął o plastikowy kubek.

„W Atwell?” zapytałem.

„Tak”. Zaśmiał się bez humoru. „Chyba powinienem przestać snuć długoterminowe plany na podstawie mężczyzn z motywującymi plakatami”.

„Prawdopodobnie” – powiedziałem.

Na sekundę zamilkł.

„Czy czujesz się źle?” zapytał nagle.

Pytanie zawisło między nami, ciężkie i szczere.

„O tym, co się z nimi stało” – dodał. „Ludziom. Nie jemu”.

Pomyślałam o kartonowych pudełkach, relacjach na Instagramie i wiadomościach, które zaczęły spływać do mojej skrzynki odbiorczej na LinkedIn — niektóre z gratulacjami, inne… mniej.

Naprawdę zniszczyłeś to miejsce, co?

Czy nie mogłeś po prostu złożyć pozwu po cichu?

Słyszałem, że jesteś teraz po stronie wroga. Musi być miło.

Wziąłem oddech.

„Tak” – powiedziałem. „Współczuję tym, którzy nie podpisali klauzuli i i tak zostali nią dotknięci. Nie współczuję facetowi, który spojrzał mi w twarz i powiedział, że jestem do zastąpienia, stojąc na fundamencie, który sam zbudowałem”.

Robert powoli skinął głową.

„Ja też mniej więcej tam wylądowałem” – powiedział.

Stuknęliśmy się plastikowymi kubkami, jakbyśmy wznosili toast, i wróciliśmy do jedzenia sałatek.

Oto, czego nikt ci nie powie na temat zdobywania przewagi: nie rozwiązuje to problemu bycia porządnym człowiekiem.

Możesz mieć rację i mimo to odczuwać skutki uboczne w klatce piersiowej.

Kolejny zawias.

W trzecim tygodniu Nathan zaprosił mnie na sesję strategiczną z udziałem kilku starszych partnerów i szefa działu komunikacji. Kiedy wszedłem, na ekranie wisiał już pokaz slajdów.

Slajd tytułowy: „Możliwości narracji rynkowej”.

Spojrzałem i się zaśmiałem.

„To tyle na temat tej historii” – powiedziałem.

„Wszystko kręci się wokół historii” – powiedział dyrektor ds. komunikacji bez uśmiechu. „W tej chwili narracja brzmi: »Greystone wyłudza talenty i pokonuje konkurenta, który ma problemy«. To nie jest złe, ale jest niekompletne”.

Nathan skinął głową w moją stronę.

„Chcielibyśmy to przeformułować” – powiedział. „Jeśli jesteście na to otwarci”.

Uniosłem brew.

„Jak przeformułować?”

„Jako studium przypadku z zakresu własności intelektualnej” – powiedział Comms. „W kwestii uczciwego wynagrodzenia. O tym, co się dzieje, gdy kierownictwo ignoruje osoby, które faktycznie dbają o bezpieczeństwo. Za Państwa pozwoleniem chcielibyśmy zbudować publiczną historię opartą na modelu Cartera. Obwody wykładów. Artykuły. Może podcast”.

Mój żołądek wykonał małe salto.

„Chcesz to przekształcić w treść?” – zapytałem.

„Przywództwo intelektualne” – poprawiła delikatnie. „Z ludzką twarzą”.

Przypomniałem sobie, jak w myślach opowiadałem sobie swój dzień, wychodząc z biura Richarda. Jak w myślach rozbijałem wszystko na rytmy i refreny, jakbym pisał scenariusz do teledysku.

„A co jeśli powiem to samemu?” – usłyszałem siebie.

Wszyscy na mnie spojrzeli.

„No wiesz, to ja napisałem Klauzulę Dwunastą” – powiedziałem. „Jeśli mamy o tym rozmawiać, chcę mieć kontrolę nad historią. Dłuższą formę. Żadnego manipulacji”.

Komunikator mrugnął.

„Czy zgodziłbyś się na ujawnienie tego?”

„Tak” – powiedziałem powoli. „Na moich warunkach”.

Spojrzenie Nathana stało się ostrzejsze.

„Jakie są twoje warunki?”

„Po pierwsze” – powiedziałem, unosząc palec. „Nie dajemy żadnych negatywów. Nie podajemy nazwisk osób, które nie były obecne przy podpisywaniu umów. Nie ciągniemy młodszych pracowników.

Po drugie: tworzymy artykuł o strategii i strukturze, a nie o plotkach.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Als je wilt doorgaan, klik op de knop onder de advertentie ⤵️

Advertentie
ADVERTISEMENT

Laisser un commentaire