Moja macocha próbowała mnie wyrzucić, gdy byłam w ciąży z bliźniakami, ale mój ojciec miał jeszcze jeden dar, który wszystko zmienił.
Nazywam się Emily, mam 24 lata i w tej chwili czuję się, jakby życie uderzyło mnie kijem baseballowym i nadal toczy ze mną bezlitosne walki.
Nigdy nie było idealnie. Nigdy nie byłam jedną z tych dziewczyn z bajkowym życiem, ale dałam radę. Pracowałam na pół etatu w małej księgarni, próbowałam skończyć studia i mieszkałam w skromnym mieszkaniu z Ethanem.
Nie był tylko moim chłopakiem; był moim najlepszym przyjacielem – takim facetem, który trzymał cię za rękę, gdy się bałaś, i śmiał się jak słońce w deszczowy dzień. Pracował jako mechanik, z tłustymi palcami i wielkim sercem. Aż pewnego wieczoru po prostu nie wrócił do domu.
Pukanie do drzwi zmieniło wszystko.
Nie trzeba było wiele: słowa „wypadek drogowy” i „natychmiast” wystarczyły, by rozbić mój świat na tysiąc kawałków.

Każdy kąt naszego mieszkania przypominał mi o nim, a cisza była bardziej miażdżąca niż sam ból.
Przez chwilę nie mogłam oddychać ani jeść. Skuliłam się w naszym łóżku, otulona jedną z jego starych bluz, próbując sobie przypomnieć, jak żyć. Potem pojawiły się mdłości, nieustanne i nie do powstrzymania. Myślałam, że to ból sprawia, że tak się czuję, dopóki lekarz nie powiedział mi, że jestem w ciąży… z bliźniakami.
Dwoje bliźniaków.
Ethan by się rozpłakał ze szczęścia. Ja? Byłam przerażona.