Zgasiła światło w pokoju gościnnym, ale nie zasnęła. Zamiast tego, z niepokojem czekała, aż zgasną światła w pokoju Jake’a, aby móc poszukać wskazówki – czegokolwiek – co pomogłoby jej połączyć fakty.
Później tej nocy wślizgnęła się do pokoju Jake’a i zastała go śpiącego. Z ciężkim westchnieniem Brenda udała się do salonu, gdzie znajdował się bagaż Jake’a.
Skrupulatnie przeszukała rzeczy Jake’a. Jej ręce drżały z mieszaniny niepokoju i strachu. Co, jeśli Jake udawał, że śpi? Co, jeśli przyłapał ją na grzebaniu w nich? Konsekwencje nie dawały Brendzie spokoju. Była jednak zdeterminowana, by nic nie zawahało się przed odkryciem prawdy.
O północy poszukiwania prawdy przez Brendę przerodziły się w jej najgorszy koszmar, gdy jej ręce zapadły się w głąb bagażu. Odkryła dwa fałszywe paszporty ukryte w sekretnej skrytce.
„Sarah? Naprawdę? Kogo próbujesz oszukać, Harper?” Brenda była oszołomiona, gdy odkryła w jednym z paszportów zdjęcie swojej rzekomo „zmarłej” pasierbicy Harper, ale pod zupełnie innym nazwiskiem. Szok spotęgował się, gdy Brenda wzięła drugi paszport.
Tylko dla celów ilustracyjnych | Źródło: Unsplash
Tylko dla celów ilustracyjnych | Źródło: Unsplash
„John?” Twarz Brendy wykrzywiła się podejrzliwie, gdy pokazał zdjęcie Jake’a pod innym nazwiskiem.
Brendę sparaliżował niepokój. „Fałszywe paszporty? Co tu się dzieje? Czy są zamieszani w coś głębszego… w coś, czego nawet nie potrafię sobie wyobrazić?”. Następnie znalazła dwa bilety lotnicze do Londynu zarezerwowane na fałszywe nazwiska.
Dziwne uczucie wkradło się do Brendy. Uświadomiła sobie, że Jake i jego wspólniczka Sarah, która tak naprawdę była Harper, knują coś obrzydliwego. Trzeba było coś z tym zrobić.
Szybko spakowała torby i pobiegła do apteki w pobliskiej uliczce.
„Przepraszam… czy mogłabym prosić o tabletki nasenne?” – zapytała Brenda farmaceutę i kilka minut później wróciła do domu Jake’a z tabletkami.
Tylko dla celów ilustracyjnych | Źródło: Pexels
Tylko dla celów ilustracyjnych | Źródło: Pexels
Kiedy Jake zbiegł na dół o 5:00 rano, żeby przygotować się na lotnisko, zastał Brendę już w kuchni.
„Dzień dobry, Jake! Zrobiłam ci śniadanie, kochanie. Usiądź i delektuj się nim, zanim wyruszysz w podróż!” – powiedziała Brenda z ciepłym uśmiechem.
„Dziękuję, pani Sutton.” To naprawdę miłe z twojej strony… — Jake usiadł, a Brenda próbowała ukryć zdenerwowanie.
„Twój sok pomarańczowy!” Postawiła szklankę na stole.
Tylko dla celów ilustracyjnych | Źródło: Pexels
Tylko dla celów ilustracyjnych | Źródło: Pexels
„Ach… Naprawdę potrzebowałem orzeźwienia. Od wczoraj wieczorem boli mnie głowa!” Jake wziął łyk. „Smakuje… eee… przyjemnie…”
Jakieś dziesięć minut później zaczął ziewać i spojrzał na Brendę. „Dziwne… Nagle zrobiło mi się trochę słabo” — powiedział, a Brenda uśmiechnęła się figlarnie.
Dosypała Jake’owi do soku tabletek nasennych, bo wiedziała, że to jedyny sposób, żeby wyjawić prawdę.
Tylko dla celów ilustracyjnych | Źródło: Pexels
Tylko dla celów ilustracyjnych | Źródło: Pexels
Ciąg dalszy na następnej stronie