Poprosiłam rodzinę, żeby odebrała mnie z lotniska po tym, jak przeszłam poważną operację, ale odmówili. Synowa napisała SMS-a: „Jesteśmy dziś bardzo zajęci, zadzwoń po taksówkę”. Syn poskarżył się: „Mamo, czemu nigdy nie planujesz z wyprzedzeniem?”. Odpowiedziałam po prostu: „W porządku!”. Kilka godzin później, kiedy dowiedzieli się, kto mnie odebrał, na moim telefonie było 48 nieodebranych połączeń. – Page 2 – Beste recepten
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT
ADVERTISEMENT

Poprosiłam rodzinę, żeby odebrała mnie z lotniska po tym, jak przeszłam poważną operację, ale odmówili. Synowa napisała SMS-a: „Jesteśmy dziś bardzo zajęci, zadzwoń po taksówkę”. Syn poskarżył się: „Mamo, czemu nigdy nie planujesz z wyprzedzeniem?”. Odpowiedziałam po prostu: „W porządku!”. Kilka godzin później, kiedy dowiedzieli się, kto mnie odebrał, na moim telefonie było 48 nieodebranych połączeń.

Czy był to po prostu lekarz sprawdzający stan pacjenta, przyjaciel oferujący wsparcie, czy coś zupełnie innego?

Cokolwiek to było, po raz pierwszy od lat poczułam się kimś więcej niż tylko czyjąś matką czy babcią. Znów poczułam się jak Pamela – kobieta z własną tożsamością, własnymi możliwościami.

Wpisałem odpowiedź.

„Byłbym zachwycony. Godzina 19:00 pasuje idealnie.”

Stanęłam przed lustrem w sypialni, oceniając swoje odbicie krytycznym okiem. Czarna sukienka kupiona trzy lata temu na galę kancelarii prawniczej, na którą poszłam jako osoba towarzysząca Philipowi, gdy Diana wyjechała z miasta, była najelegantszym elementem mojej garderoby. Mimo to, czułem się w niej żałośnie nieodpowiednio na kolację z mężczyzną, który prawdopodobnie posiadał domy na kilku kontynentach.

Czy to w ogóle była randka? To pytanie dręczyło mnie przez cały dzień. Zaproszenie Harrisona można było łatwo zinterpretować jako wizytę u lekarza badającego pacjenta albo jako propozycję przyjaciela, który oferuje odwrócenie uwagi w trakcie rekonwalescencji. Jednak coś w jego zachowaniu, w sposobie, w jaki jego wzrok zatrzymał się na pożegnanie, sugerowało możliwości, które dawno temu odłożyłam na półkę jako nieistotne dla mojego życia.

W wieku sześćdziesięciu siedmiu lat, ze świeżo naprawionym sercem i srebrnymi włosami, które przestałam farbować pięć lat temu, romans wydawał mi się absurdalnym rozważaniem.

A jednak.

Dzwonek do drzwi zadzwonił dokładnie o siódmej. Wzięłam głęboki oddech, nałożyłam ostatni muśnięcie koralowej szminki, która – jak zawsze mówił Thomas – wydobywała ciepło mojej cery i ruszyłam do drzwi.

Samuel stał na moim ganku, nienagannie ubrany w swój mundur.

„Dobry wieczór, pani Hayes. Lekarz czeka w samochodzie.”

„Dziękuję, Samuelu.”

Wyjęłam szal i małą wieczorową torebkę, zamykając za sobą drzwi. Bentley stał na podjeździe niczym elegancki gość z innego świata. Gdy Samuel otworzył tylne drzwi, dostrzegłam Harrisona w środku, ubranego w idealnie skrojony, ciemny garnitur, który lekko zaparł mi dech w piersiach.

„Pamelo” – powiedział ciepło, kiedy wślizgnęłam się na miejsce obok niego. „Wyglądasz absolutnie uroczo”.

„Dziękuję” – odpowiedziałam, nagle czując się skrępowana. „Chociaż obawiam się, że mój wybór garderoby po operacji jest dość ograniczony”.

Jego oczy — w tym niezwykłym odcieniu błękitu, który zdawał się zmieniać w zależności od światła — przyglądały się mojemu wyglądowi z szczerym uznaniem.

„Sukienka jest idealna. Ten odcień czerni pięknie podkreśla srebro w twoich włosach.”

Taki konkretny komplement, a nie jakieś tam ogólne pochlebstwo z grzeczności. Zarumieniłam się jak uczennica.

„Jak się czujesz?” – kontynuował, gdy Samuel odjeżdżał od mojego domu. „Jakiś dyskomfort? Duszność?”

„To tylko zwykłe zmęczenie po operacji” – zapewniłem go. „I być może jakieś długotrwałe skutki wczorajszej konfrontacji z rodziną”.

Wyraz twarzy Harrisona wyostrzył się z zainteresowaniem.

„Ach, tak. Wyobrażam sobie, że mój post w mediach społecznościowych wywołał spore poruszenie.”

„To delikatnie powiedziane”. Przyjrzałem mu się uważnie. „Czy to było celowe – opublikowanie tego zdjęcia akurat wtedy?”

W kącikach jego ust pojawił się uśmiech.

„Powiedzmy po prostu, że nauczyłem się, iż czasami strategiczne odkrycie może bardzo skutecznie wyjaśnić złożone sytuacje”.

„Dokładnie wiedziałeś, kim jest Diana, prawda?” To pytanie dręczyło mnie od wczoraj.

Harrison przez chwilę milczał, patrząc na panoramę Atlanty, gdy zbliżaliśmy się do centrum miasta.

„Twoja synowa ma pewną renomę w kręgach farmaceutycznych” – powiedział w końcu. „Szczególnie wśród lekarzy, o których poparcie aktywnie zabiega”.

„Jaka to reputacja?” – zapytałem, choć podejrzewałem, że już to wiem.

„Takiego, który stawia na pierwszym miejscu połączenia, a nie treść” – odpowiedział dyplomatycznie. „Lek CardioRestore firmy Meridian ma potencjał, ale ich badania kliniczne przyniosły co najwyżej mieszane rezultaty. Potrzebują więcej badań, a nie więcej marketingu”.

Przetworzyłem te informacje, łącząc je z desperackimi próbami Diany, by się z nim skontaktować, i jej uporczywymi próbami skontaktowania się ze mną w jego sprawie.

„Siedemnaście e-maili do mojego biura w ciągu ostatnich czterech miesięcy” – potwierdził. „Sześć prób nawiązania kontaktu na konferencjach medycznych, dwa zaproszenia do wygłoszenia przemówienia na wydarzeniach sponsorowanych przez Meridian – wszystkie odrzucone przez moich pracowników”.

„Ale nigdy o tym nie wspomniałeś, kiedy opowiadałem ci o mojej rodzinie” – zauważyłem.

Jego spojrzenie znów zwróciło się w moją stronę, zaskakująco łagodne.

„Nie chciałem psuć twoich relacji rodzinnych moimi zawodowymi osądami. Chociaż” – zrobił pauzę – „przyznaję, że byłem ciekaw tego związku, kiedy pierwszy raz wspomniałeś, że twoja synowa pracuje w Meridian. Po prostu nie spodziewałem się, że odkryję, że Diana Reynolds jest członkiem twojej rodziny”.

Użycie pełnego imienia Diany potwierdziło, że od początku dokładnie wiedział, kim ona jest. Jakaś cząstka mnie zastanawiała się, czy jego początkowe zainteresowanie mną nie wynikało z tej więzi, ale natychmiast odrzuciłam tę myśl. Harrison był dla mnie miły na długo przed tym, zanim poznał szczegóły mojej rodziny.

Bentley zatrzymał się przed dyskretnym budynkiem, którego nie rozpoznałem. Żadnego wyraźnego szyldu, tylko elegancki portier, który skinął głową z szacunkiem, gdy Samuel otworzył nasze drzwi.

„Claremont” – wyjaśnił Harrison, podając mi ramię. „Prywatny klub restauracyjny. Myślę, że będzie ci tam wygodnie – wystarczająco cicho, żeby porozmawiać, a jedzenie doskonałe, dostosowane do każdej diety”.

Wnętrze było studium dyskretnego luksusu – bogate drewniane boazerie, stonowane oświetlenie kryształowych lamp i dobrze rozstawione stoliki zapewniające prywatność. Maître d’hôtel powitał Harrisona po imieniu, prowadząc nas do ustronnego stolika w rogu, z widokiem na panoramę Atlanty, teraz rozświetloną wieczornymi światłami.

„Doktorze Wells, tak miło pana znowu widzieć. Pani Hayes, witamy w Claremont.”

Z zainteresowaniem zauważyłem, że żadne wyjaśnienie mojej relacji z Harrisonem nie wydawało się konieczne. Czy zakładałem, że jestem pacjentem, kolegą, kimś zupełnie innym?

Gdy już zajęliśmy miejsca, Harrison złożył nam obu zamówienie z pewnością siebie, która powinna brzmieć arogancko, ale jakoś tak nie było — zamówiliśmy zestaw dań korzystnych dla serca, które mimo to brzmiały pysznie, a do tego podano nam bezalkoholowy napój musujący podany w kieliszkach do szampana.

„Za nowe początki” – powiedział, unosząc kieliszek – „i niespodziewane połączenia”.

Dotknęłam kieliszkiem jego szklanki, wpatrując się w dostojną twarz naprzeciwko. W wieku, który moja synowa nazwałaby „dojrzałą” siedemdziesiątką, Harrison Wells nosił swój wiek z pewnością siebie człowieka, który wiele osiągnął i niewiele żałuje. Zmarszczki wokół jego oczu świadczyły zarówno o śmiechu, jak i skupieniu, o jego kunsztownych rękach i precyzyjnych ruchach.

„Czy mogę zadać ci coś osobistego?” – odważyłem się zapytać, gdy zaczęliśmy jeść pierwszą potrawę.

“Oczywiście.”

„Dlaczego odpisałeś wczoraj na mojego SMS-a? Pewnie masz dziesiątki pacjentów z o wiele poważniejszymi schorzeniami niż moje”.

Rozważył pytanie zamyślonym tonem.

„Wiesz, Pamelo, co mnie przyciągnęło do kardiologii?”

Ten pozorny non sequitur zaskoczył mnie.

„Nie, nie mam.”

„Serce jest niezwykłe” – powiedział powoli. „Wytrzymałe, a zarazem wrażliwe, nieustannie adaptujące się, absolutnie niezbędne, a jednak często traktowane jako coś oczywistego”.

Jego spojrzenie spotkało moje.

„W ciągu czterdziestu lat mojej praktyki odkryłem, że osoby o najsilniejszych sercach, fizycznie rzecz biorąc, nie zawsze mają najbardziej wartościowe życie. A osoby z uszkodzonymi sercami często posiadają największą zdolność do nawiązywania autentycznych więzi”.

„A do której kategorii ja się zaliczam?” zapytałem, a mój głos był cichszy, niż zamierzałem.

„Ty” – odpowiedział bez wahania – „jesteś tym rzadkim przypadkiem fizycznej wrażliwości i siły emocjonalnej współistniejących w idealnej równowadze. Od naszego pierwszego spotkania czułem, że dźwigasz ciężary innych bez narzekania, dajesz bez oczekiwania wzajemności. A jednak wczoraj, widząc, jak twoja rodzina zareagowała na twoje potrzeby…”

Zatrzymał się.

„Powiedzmy po prostu, że zainteresowania zawodowe przerodziły się w osobiste zainteresowanie”.

„Nie szukam litości” – powiedziałem szybko.

„Współczucie?” Wyglądał na szczerze zaskoczonego. „Pamelo, to, co do ciebie czuję, jest dalekie od współczucia, jakie można sobie wyobrazić”.

Intensywność jego oczu sprawiła, że ​​odwróciłam wzrok, skupiając się na lśniącym mieście za oknem. Po śmierci Thomasa, wraz z jego ubraniami, spakowałam pewne oczekiwania – romans, partnerstwo, szczególną radość z bycia naprawdę dostrzeżoną przez kogoś innego. Poczucie, że te możliwości znów się budzą, było zarówno ekscytujące, jak i przerażające.

„Opowiedz mi o swoim synu” – powiedziałem, celowo zmieniając temat. „Tym, na którego urodzinach byłeś w Szwajcarii”.

Jeśli Harrison zauważył moje zbaczanie z tematu, łaskawie mu na to pozwolił, rozpoczynając opowieści o Edwardzie, architekturze-humanitarniku, który projektuje zrównoważone budownictwo mieszkaniowe w krajach rozwijających się. Podczas gdy mówił, dostrzegałem przebłyski ojca stojącego za tym wybitnym lekarzem – dumnego, wspierającego, głęboko zaangażowanego w szczęście swojego dziecka, nie próbującego kontrolować jego wyborów.

Tak bardzo różni się to od mojej relacji z Philipem, w której zawsze oczekiwano ode mnie wsparcia, ale rzadko je doceniano, a o moją opinię pytano tylko wtedy, gdy było to dla mnie wygodne.

„Wiesz” – powiedział Harrison, gdy kończyliśmy danie główne – „Edward pytał o ciebie, kiedy wspomniałem, że spotykam się z tobą dziś wieczorem na kolacji”.

To mnie zaskoczyło.

„Pytał o mnie, ale nawet mnie nie znał.”

„Ach, ale chyba wspomniałem o tobie w kilku naszych rozmowach w ciągu ostatnich miesięcy”. Na jego twarzy pojawił się cień zażenowania. „Mówi, że mówię o tobie inaczej niż moi pozostali pacjenci”.

„Jak inaczej?” zapytałem, a moje serce nagle zaczęło bić odrobinę szybciej — i wcale nie miało to związku ze stanem serca.

Telefon Harrisona zadzwonił, zanim zdążył odebrać. Spojrzał na niego z przepraszającym uśmiechem, który szybko zmienił się w grymas.

„Coś się stało?” zapytałem.

„Możliwe” – odpowiedział z zatroskanym wyrazem twarzy. „To z mojego gabinetu. Pacjent z powikłaniami”.

Zawahał się.

„Pamelo, nie chcę przerywać naszego wieczoru, ale…”

„Musisz iść” – dokończyłem za niego. „Oczywiście. Twoi pacjenci cię potrzebują”.

Na jego twarzy malowała się ulga i żal.

„Samuel odprowadzi cię bezpiecznie do domu. Czy mogę do ciebie zadzwonić jutro?”

„Chciałabym” – powiedziałam, zaskoczona własną odwagą.

Wstając, by wyjść, Harrison zrobił coś nieoczekiwanego. Pochylił się i delikatnie pocałował mnie w policzek, lekko dotykając dłonią mojego ramienia.

„Ten wieczór znaczył dla mnie bardzo wiele” – powiedział cicho. „Więcej, niż potrafię wyrazić, czekając na nagły przypadek medyczny, ale wkrótce wznowimy rozmowę”.

Po jego odejściu siedziałam przez chwilę oszołomiona, dotykając opuszkami palców miejsca, gdzie jego usta musnęły moją skórę. Samuel dyskretnie pojawił się u mojego boku kilka minut później.

„Dr Wells poprosił mnie, żebym upewnił się, że deser będzie pani smakował, zanim panią odwiozę do domu, pani Hayes. Polecił mi szczególnie crème brûlée. Podobno jest zdrowy dla serca”.

Uśmiechnęłam się na myśl o tym małym, przemyślanym szczególe — Harrison zadbał o to, abym nie czuła się porzucona, mimo że jego odejście było konieczne.

Delektując się delikatnym deserem, mój telefon zawibrował z powiadomieniem SMS. Spodziewając się Harrisona, ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłem imię Diany.

„Właśnie usłyszałem, że dr Wells musiał opuścić Claremont z powodu nagłego wypadku. Nie wiedziałem, że będziesz tam dziś wieczorem na kolacji. Musimy porozmawiać o twoich relacjach z nim. To kluczowe dla przyszłości Meridian. Śniadanie jutro?”

Powoli odłożyłam telefon, a apetyt nagle osłabł. Skąd Diana wiedziała, gdzie jem? Kto jej powiedział o odejściu Harrisona?

Wieczór, który wydawał się magicznym odejściem od mojego codziennego życia, nagle wydał mi się bardziej skomplikowany, pełen planów i inwigilacji, których nie do końca rozumiałam.

Kiedy Samuel odwoził mnie później do domu, patrzyłam na pogrążone w ciemnościach ulice, zastanawiając się, w co się właściwie wpakowałam – i czy moje niedawno naprawione serce jest wystarczająco silne, by poradzić sobie z tym, co mnie czeka.

Diana zjawiła się u mnie następnego ranka z designerską torbą na kawę i różowym pudełkiem po wypiekach – jej wersją daru na pożegnanie. Na szyi wciąż miała identyfikator Meridian Pharmaceuticals, co sugerowało, że ta wizyta była wciśnięta między obowiązki zawodowe, a nie priorytetem samym w sobie.

„Scones z żurawiną i pomarańczą” – oznajmiła, stawiając pudełko na moim kuchennym blacie. „Twoje ulubione”.

Przyjąłem kawę, którą mi podała.

„Bezkofeinowa” – dodała. „Zalecenia lekarza, prawda?”

Przynajmniej tyle pamiętała o moich ograniczeniach po operacji.

„Dziękuję” – powiedziałem. „Chociaż nie przypominam sobie, żebym zgodził się na śniadanie”.

Jej uśmiech lekko przygasł.

„Po naszej ostatniej rozmowie pomyślałem, że przydałby nam się nowy początek. Rodzina wspiera rodzinę, prawda?”

Rodzina wspiera rodzinę. Ironia była wręcz bolesna.

„Oczywiście” – odpowiedziałem, wskazując gestem niewielki kącik śniadaniowy, w którym Philip i Diana często siadali jako nowożeńcy i prosili mnie o radę w każdej kwestii, od strategii inwestycyjnych po menu na przyjęcia – dopóki sukces nie sprawił, że moje rady wydały się staroświeckie i przestarzałe.

Diana usiadła naprzeciwko mnie, a jej wyraz twarzy starannie dobrano tak, by wyrażał profesjonalne ciepło – to samo spojrzenie, które widziałem, jak ćwiczyła przed zdjęciami korporacyjnymi.

„Więc ty i doktor Wells” – zaczęła. Bez wstępów, bez udawania nawet zainteresowania moim powrotem do zdrowia.

Popijałem kawę i pozwalałem, by cisza robiła się coraz bardziej niezręczna.

„Skąd wiedziałeś, że byłem wczoraj wieczorem w Claremont?” – zapytałem w końcu.

Zamrugała, na chwilę zaskoczona moją bezpośredniością.

„Och, społeczność medyczna Atlanty jest zaskakująco mała. Kolega cię tam widział.”

„Kolega, który również wiedział, kiedy Harrison wyszedł na nagły wypadek?”

Palce Diany zacisnęły się niemal niezauważalnie na kubku z kawą.

„Tak, wspomniano o tym.”

„Ciekawy zbieg okoliczności” – zauważyłem łagodnie. „Twój kolega przypadkiem był w prywatnym klubie, rozpoznał mnie i od razu ci się zgłosił”.

„Mamo Hayes” – zaczęła, przechodząc na fałszywie czuły ton, którego używała, próbując mną manipulować – „Chyba zbaczamy z tematu. Próbuję po prostu zrozumieć twoją relację z doktorem Wellsem. Z powodów rodzinnych”.

„Powody rodzinne?” powtórzyłem. „Nie Meridian?”

Jej uśmiech stał się sztywny.

„Cóż, oczywiście, jego powiązania z naszą rodziną mogą mieć konsekwencje zawodowe. Taka jest rzeczywistość. Ale mnie najbardziej martwisz ty.”

Kłamstwo wisiało między nami jak celofan. Pomyślałam o słowach Harrisona o reputacji Diany, o jej uporczywych próbach nawiązania z nim kontaktu zawodowego.

„Co dokładnie chcesz wiedzieć, Diano?”

Na jej twarzy odmalowała się ulga, gdy odebrała to jako moją kapitulację.

„Jak tak naprawdę nawiązaliście kontakt? To nie mogło się zdarzyć tylko podczas pierwszej konsultacji. On nigdy nie poświęca pacjentom tak osobistej uwagi”.

„Może nie jestem zwykłym pacjentem” – odpowiedziałem, zaskakując sam siebie nutą stanowczości w moim głosie.

„Oczywiście” – zgodziła się, pochylając się z zapałem. „Właśnie dlatego próbuję zrozumieć. Czy to przyjaźń? Relacja zawodowa? Coś więcej?”

Wahanie przed „więcej” niosło ze sobą wiele doniesień. Pomyślałam o pocałunku Harrisona w policzek, o cieple w jego oczach, gdy na mnie patrzył – chwilach, które wydawały się prywatne, cenne, nie do rozpracowania dla zawodowych korzyści Diany.

„Moja relacja z Harrisonem jest osobista” – powiedziałem stanowczo. „Nie chodzi o okazję do nawiązania kontaktów”.

Frustracja przemknęła po jej perfekcyjnie umalowanej twarzy.

„Mamo Hayes, nie rozumiesz, o co tu chodzi. Lek CardioRestore firmy Meridian może zrewolucjonizować leczenie chorób serca, ale potrzebujemy poparcia Wellsa. Czy wiesz, ile żyć mogłoby się poprawić, w tym twoje?”

„Ciekawe” – mruknąłem. „Harrison wspomniał, że CardioRestore wykazał mieszane wyniki w badaniach klinicznych – że potrzeba więcej badań, a nie więcej marketingu”.

Diana zamarła.

„Rozmawiał z tobą o produktach Meridian?”

„Krótko” – potwierdziłem. „Wydawał się dość dobrze zorientowany w podejściu firmy – i w twoich próbach skontaktowania się z nim”.

Z jej twarzy odpłynęła krew.

„Co dokładnie powiedział?”

„Że byłeś bardzo wytrwały. Siedemnaście maili, o ile dobrze pamiętam. Sześć podejść na konferencjach.”

Wziąłem kolejny łyk kawy i obserwowałem, jak w jej oczach pojawia się zrozumienie.

„Dokładnie wiedział, kim jesteś, kiedy wspomniałem, że moja synowa pracuje w Meridian” – dodałem. „A ty opowiedziałeś mu o naszej relacji”.

„Masz pojęcie, jak to może zaszkodzić mojej reputacji zawodowej?” – wybuchnęła. „To, że moja teściowa rozmawia o mnie z lekarzem, z którym tak długo próbowałam nawiązać kontakt?”

„Masz na myśli sposób, w jaki rozmawiałeś o mnie ze współpracownikami, którzy szpiegowali moją prywatną kolację?” – odparłem cicho.

Diana gwałtownie wstała, porzucając wszelkie pozory rodzinnej troski.

„Nie chodzi tylko o mnie. Kancelaria Philipa zajmuje się znaczną częścią spraw prawnych Meridian. Bezpieczeństwo finansowe naszej rodziny jest uzależnione od mojego sukcesu. Fundusze na studia dla twoich wnuków, nasz kredyt hipoteczny – wszystko może ucierpieć, jeśli ta umowa z CardioRestore nie dojdzie do skutku”.

„Więc dlatego nagle zainteresowała cię moja przyjaźń z Harrisonem” – powiedziałem, gdy wszystko w końcu się ułożyło. „Nie martwię się o moje samopoczucie po operacji, ale boję się, że mogę zaszkodzić twoim zawodowym ambicjom”.

„To niesprawiedliwe” – zaprotestowała, choć jej wyraz twarzy zdradzał jej nienawiść. „Rodzina i biznes są naturalnie ze sobą powiązane. Myślałam, że to rozumiesz”.

Myślałam o wszystkich razach, kiedy zmieniałam swoje życie, żeby dostosować je do ich karier — o niezliczonych godzinach opieki nad dziećmi, żeby Diana mogła uczestniczyć w wydarzeniach networkingowych, o spotkaniach rodzinnych organizowanych wokół ich zobowiązań zawodowych, o wsparciu emocjonalnym oferowanym bez oczekiwania wzajemności.

„Rozumiem doskonale” – powiedziałam, podnosząc się z taką godnością, na jaką pozwalało mi wciąż gojące się ciało. „Rozumiem, że moja wartość dla tej rodziny zawsze była mierzona tym, co mogę dać, a nie tym, kim jestem”.

„To nieprawda.”

Jednak jej zaprzeczenie nie było przekonujące.

„Doceniamy wszystko, co robisz.”

„Wszystko, co robię” – powtórzyłam. „Nie to, kim jestem. To różnica, Diano”.

Mój telefon zadzwonił zza lady – charakterystycznym tonem Harrisona. Diana natychmiast popatrzyła na niego, a jej poprzednie przerażenie zastąpiła szczera kalkulacja.

„Powinieneś odpowiedzieć” – powiedziała, odzyskując profesjonalny uśmiech. „I może wspomnieć, że właśnie jedliśmy pyszne rodzinne śniadanie i sprawdzałam, jak się czujesz”.

Przejrzysta próba kontroli szkód mogłaby być zabawna, gdyby nie była tak smutna.

Podszedłem, żeby odebrać telefon i zerknąłem na wiadomość.

Dzień dobry, Pamelo. Jeszcze raz przepraszam za przerwany wieczór. Pacjentka ustabilizowana. Czy zechciałabyś towarzyszyć mi na gali symfonicznej w tę sobotę? Uroczysta gala w smokingu, z której dochód zostanie przeznaczony na badania kardiologiczne. Samuel pomoże w organizacji, jeśli jesteś zainteresowana.

Formalne wydarzenie w miejscu publicznym jako towarzysz Harrisona. Implikacje tego wydarzenia sprawiły, że moje nowo wzmocnione serce zaczęło bić w sposób, który prawdopodobnie nie był wskazany ze względów medycznych.

„No i?” – zapytała Diana, starając się brzmieć swobodnie. „Czego chce ten dobry doktor?”

Wsunąłem telefon do kieszeni i nie odpowiedziałem.

„Myślę, że nasze śniadanie dobiegło końca, Diano. Proszę, przekaż moje pozdrowienia Philipowi i dzieciom.”

Jej wyraz twarzy stwardniał.

„Więc tak to będzie. Nowy związek będzie dla ciebie ważniejszy niż potrzeby twojej rodziny?”

„Nie” – poprawiłam ją delikatnie. „W końcu stawiam swoje potrzeby na pierwszym miejscu, obok potrzeb mojej rodziny. To dla nas wszystkich pewna zmiana, jak sądzę”.

Po jej wyjściu – porzucone pudełko z ciastem, ledwo tknięta kawa – stałam w kuchni, czując się dziwnie lekka, pomimo konfrontacji. Przez dekady mierzyłam swoją wartość tym, co mogłam dać innym, zwłaszcza mojej rodzinie. Możliwość wyboru czegoś dla siebie, odkrywania więzi, która istniała poza tymi utartymi schematami zobowiązań, wydawała się jednocześnie przerażająca i ekscytująca.

Przeczytałem jeszcze raz wiadomość Harrisona i napisałem odpowiedź.

„Z przyjemnością wezmę udział, choć muszę cię ostrzec, że moja obecność w charakterze twojego towarzysza prawdopodobnie wywoła pewne zawodowe propozycje ze strony Meridian Pharmaceuticals.”

Jego odpowiedź nadeszła niemal natychmiast.

Liczę na to. Niektóre sytuacje zyskują na bezpośredniej konfrontacji w odpowiednim otoczeniu. Poza tym, z niecierpliwością czekam na to, żeby zobaczyć cię w formalnym stroju. Wyglądałaś olśniewająco w prostej czerni. Mogę sobie tylko wyobrazić, co mogłabyś wybrać na galę.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Als je wilt doorgaan, klik op de knop onder de advertentie ⤵️

Advertentie
ADVERTISEMENT

Laisser un commentaire